poniedziałek, 28 czerwca 2010

Księciuniu i o tym jak krolik zostal psem :)



Po pierwsze strasznie przepraszam kobitki , ktore wygraly candy ...nagrod jeszcze nie wyslalam ...wstyd mi strasznie , wiec bede sie tlumaczyc :
-pudla z przeprowadzki jeszcze do konca nie rozpakowane , nagrody kryja sie w ich czelusciach
- remont mieszkanka , w ktorym bede mieszkac z dzidzia jakis czas , no moze nie remont a proba doprowadzenia mieszkanka do stanu uzywalnosci za pomoca minimalnych srodkow (czyt. kilka puszek farb, okleina meblowa itp) trwal praktycznie do dnia , w ktorym mialam termin porodu.Na szczescie moje madre dziecko laskawie postanowilo poczekac tydzien dluzej , dajac mi czas na porozkladanie gratow i szmatek ;)
- do tego brak internetu - doczekalam sie dzien przed porodem
Prosze Was dziewczyny o wybaczenie , paczuszki wysle w tym tygodniu .

Zaczne sie streszczac , bo nie wiem ile czasu podaruje mi moj Ksieciuniu.
Ogolnie Ksieciuniu wyklul sie 8 dni po terminie dokladnie w dzien na ktory i tak mialam skierowanie do szpitala hahaha.

Adaś ur. 18 czerwca 2010 r 53cm , 3,150 kg, 10 punktow Apgar.



Teraz moim zyciem zawladnely...kupy ...Ksieciuniowe i fretkowe...kupy , cieknace mleko i inne swinstwa dobrze znane Wam drogie mamy odwiedzajace moj blog :)
Miotam sie pomiedzy pieluchami , rozdzierajacymi krzykami Ksieciunia trwajacymi (jak mi sie wydaje) w nieskonczonosc a frecimi corkami pokazujac im , ze sa rownie wazne i kochane co kiedys .Dom zarasta brudem , ja tez ;) jestem wdzieczna za kazda chwile spokoju, mozliwosc ugotowania zupy czy wziecia prysznica :)))




Adas jest naprawde kochanym, madrym i grzecznym dzieckiem , problem polega na tym , ze najchetniej wisialby caly dzien "na cycu" lub po prostu na nim lezal :( Mysle , ze spowodowane jest to nerwami , maluszek troche przezyl w szpitalu , ale widze , ze pomalu zaczynamy dochodzic do porozumienia i z kazdym dniem jest lepiej :)
Bywa naprawde ciezko , ale wystarczy jeden usmiech i spojrzenie ufnych oczu by wiedziec , ze po prostu warto ! :)



Przed porodem udalo mi sie uszyc makatke nad komode , zeby ochronic sciane przed zabrudzeniem , oraz rozek . Ostanio maszyne tknelam dobre 5 lat temu , wiec moje dziela nie sa idealne ;)

Kacik Ksieciunia :)
na podlodze lezy moja zimowa chusta - corki uwielbiaja w niej spac. Ikeowska zaba jakos mi nie pasuje, ale nic innego na razie nie przychodzi mi do glowy a zaba baaardzo praktyczna jest :)
No i ogolnie tak golo troche ...cos na scianach brakuje... literek kolorowych , zdjec...ehhh to pozniej...




Piesek na makatce mial byc krolkiem , ale przez moje watpliwe zdolnosci rysownicze wyszedl przedstawiciel szczekajacych w dodatku z jedym uchem wiekszym od drugiego :)))





Rozek szylo sie ciezko , bo material dosc gruby , do tego 2 warstwy ociepliny , wiec maszyna momentami ledwo dyszala .



Z rozkiem wiaze sie pewna historia . Jakis czas temu bylam wprzeuroczej wypoczynkowej miescowosci w Lake District w muzeum czy raczej "domu bajek " Beatrix Potter. Kiedys ogladalam film z Renee Zellweger i Ewan'em McGregor'em "Miss Potter", zauroczyla mnie ta wrazliwa kobieta i jej cudowny ,basniowy swiat , no i jej sercem malowane ilustracje...jedne z najpiekniejszych jakie w zyciu widzialam . Kiedy wiec zobaczylam "dom Petera Rabbit'a" nie moglam sie oprzec , zaciagnelam tam S. ...wygladalismy troche glupio ;) dookola rodziny z dziecmi a my sami .Pamietam jak siedzac w mini kinie , ogladajac wprowadzenie do swiata B.Potteri patrzac na te szczesliwe rodziny , po raz kolejny pomyslalam , ze ja tak nigdy nie bede , ze nie bede mama i czas najwyzszy sie z tym pogodzic ...miesac pozniej bylam w ciazy :)
Poczatkowo rozek mial byc w stylu makatki , jednak gdy w szperalni zobaczylam nowiutkie zaslony z Peterem Rabbit'em , stwierdzialm , ze to wlasnie piekne kroliczki Beatrix Potter beda otulaly moje male slonce a ja bede mu czytac ksiazke , ktora przywiozlam z miejsca gdzie zegnalam sie z macierzynstwem :)

"Once upone a time there were four little Rabbits, and their names were :
Flopsy , Mopsy, Cotton-tail and Peter ..."



Rozek jest pikowany kolderkowo czyli w duze kwadraty , przyszylam tez pasek , zeby nie trzeba bylo szukac go przy kazdym wiazaniu :)

Czas uciekac , Ksieciunio wzywa :)))

sobota, 10 kwietnia 2010

Losowanie

Winnam napisac choc kilka slow w obliczu dzisiejszych wydarzen .O polityce nie bedzie , nie na tym blogu .Zreszta nie ma dla mnie specjalnego znaczenia kim byli pasazerowie feralnego lotu , po prostu zal mi ludzi , zal ich bliskich , ktorzy przezywaja prawdopodobnie najgorsze chwile w zyciu...zal mi ich ...jako Polce , jako czlowiekowi ...

U mnie znow zaczyna sie zamieszanie i ogolnie niezbyt wesoly okres , nie wiem kiedy bede miala czas napisac nastepny post , wiec korzystajac z ostanich chwil wzglednego spokoju pisze dzis :)

Wczoraj pieknie sie zrobilo , prawie bezchmurne niebo , duzo slonca i temperatura pozwalajaca na wyjscie w krotkim rekawku ...poczulam lato i od razu razniej na duszy sie zrobilo :)
Spakowalam kocyk , corki i wyruszylysmy w plener ;)


Nadza niby mniejsza , lagodniejsza ale na spacerach wykazuje sie duzo wieksza odwaga niz Faiza , biega , bawi sie , odczas gdy Fufcia najlepiej czuje sie w torbie lub schowana za moj sweter :)))
Akrobacje Nadzy :



Fufcia natomiast robi sie odwazna gdy w poblizu pojawia sie pies...hmmm wlasciwie to nawet nie odwaga ile spowodowane wielkim strachem zachowanie w mysl zasady , ze najlepsza obrona jest atak ...w kazdym razie zadrza jej sie wyskoczyc niczym kobrze i ugryzc przedstawiciela szczekajacych , gdy ten zblizy sie na niebezpieczna w jej mniemaniu odleglosc .Wyglada to dosc komicznie , szczegolnie kiedy , jak to bylo wczoraj , mala fretka atakuje rottweilera :))) Jeszcze bardziej zabawne jest to , iz zupelnie zdezorientowany takim atakiem pies najnormalniej ucieka ;)




Przechodzac do losowania .

Dzis Fufcia obchodzi swoje drugie urodziny ( wszystkiego najlepszego kochanie :-* ) i z tej okazji to wlasnie ona losowala dla Was nagrody :)
Najpierw ostroznie trzeba obadac te dziwna miske :






Teraz grzebiemy , moze na dnie kryje sie cos godnego uwagi ...


Na dnie nic ciekawego nie bylo , wiec chwytamy co sie da , uciekamy do skrytki (np.pod kanape) i dopiero tam stwierdzimy co z tym fantem zrobic...znaczy normalnie tak robimy , tym razem mama mnie chwycila i zabrala lupy mowiac , ze to cos waznego i nie moge tego ukrasc :(



Konewka powedruje do Alizee .

Sznureczek w puszcze do .Dasi

Dziewczyny prosze o maila z danymi do wysylki i o cierpliwosc...jak pisalam niew iem kiedy uda mi sie wyslac prezenty , mam nadzieje , ze jak najszybciej .




A propos samego candy.

Ciesze sie , ze odwiedzilo mnie tyle osob ,jednoczesnie dajac mi mozliwosc odkrycia mnostwa nowych , ciekawych blogow :) Wszystkim serdecznie dziekuje za udzial w zabawie i mam nadzieje , ze od czasu do czasu zawitacie w moje progi :)

Jesli chodzi o zadane przeze mnie pytanie :za jaka letnia potrawa tesknicie najbardziej ?
Z komentarzy wynika , ze zdecydowana wiekszosc z Was teskni za truskawkami i innymi letnimi owocami :) Przyznam , ze mi rowniez najbardziej brakuje truskawek zerwanych w ogrodku , jak rowniez mizerii z wlasnych ogorkow o pomidorach ze smietana nie wspominajac:)

niedziela, 21 marca 2010

Candy



Wiosne czuc w powietrzu...bylo przez pare dni ...zima moze nie wrocila , ale powietrze przestalo pachniec wiosna , znow chlodno , deszczowo , szaro i ponuro.
Jednak wiosna coraz blizej , widac to takze na Waszych blogach a i mnie zaczyna sie tesknic za bujna zielenia i sloncem .

U mnie problem goni problem , czuje sie coraz gorzej i mam nadzieje , ze moze nadejscie wiosny cos odmieni .Problemow nie rozwiaze ale moze choc troche poprawi moj nastroj .
Poki co trwam w stanie zawieszenia i czasu mam sporo , dlatego postanowilam urzadzic wiosenne candy .
Potencjalnych zwyciezcow z gory o cierpliwosc upraszam , bowiem po zakonczeniu candy okres zawieszenia mi sie skonczy a zacznie jedno wielkie zamieszanie , tak wiec wysylka wygranego przedmiotu moze sie przeciagnac nawet do konca maja , choc mam nadzieje , ze uda mi sie szybciej wyslac paczke z niespodzianka :)

Losowanie 10 kwietnia.

Zasady takie jak wszedzie :
prosze o umieszczenie komentarza pod tym postem i zamieszczenie informacji wraz ze zdjeciem na swoim blogu.
Uczestnikiem moze zostac kazdy kto posiada swoj blog o tematyce domowej i tworczowatej ;)

W komentarzu prosze napiszcie, za jaka wiosenna lub letnia potrawa najbardziej tesknicie u schylku zimy :) mile widziane przepisy :)



Do wygrania jest taka oto rozowiutka konewka oraz jutowy sznurek ogrodowy w ciekawej puszcze :)

Osoby , ktore wylosuja cukierki prosze o maila z adresem do wysylki najpozniej do 2 tygodni po losowaniu .









A tutaj jeszcze lepsze slodycze , ktorymi czestuje Ushii :)



czwartek, 4 marca 2010

Znowu koszyk ...i troche wspominek

O koszu poematow pisac nie bede . Zobaczylam i kupilam stwierdzajac oczywiscie , ze nagle mi strasznie kosz na brudna bielizne potrzebny {stukanie sie w glowe} choc w Pl mam ladniejszy no ale on taki ladny ...w kropki ...no i przeciez do Dyziowego pokoju sie przyda...no i corki beda mialy zabawe i nastepne miejsce do spania ( jak wiadomo fretki uwielbiaja zakopywac sie w ciuszkach , a ze pozaciagaja i zmaltretuja przy tym polowe ubran ..aaaa tam ...przeciez jak spojrza gleboko w oczy to mama wymieka i wszystko uchodzi na sucho ).
Coraz bardziej utwierdzam sie wprzekonaniu iz w konkursie pt."Wytlumacz sobie i calemu swiatu, ze jest ci TO koniecznie i niepodwazalnie potrzebne " mialabym duza szanse stanac na podium ;)

Na dowod Nadza buszujaca w koszu :)

W sumie grochy moglyby byc w innych kolorach ale co tam i tak mi sie podobaja :)
W tle komoda , ktora kiedys Wam pokaze , na razie brakuje mi kilku srubek do przykrecenia dolnych galek .

Jakis czas temu , przegladalam zdjecia w komputerze siostry mej jedynej i natknelam sie na foty ,z istnienia ktorych nie zdawalam sobie sprawy i tak mi sie jakos wspomnieniowo zrobilo ...
fotki z mojej ostatniej przeprowadzki .
Przeprowadzek nienawidze szczerze i z calego serca .Czasem zazdroszcze osobom , ktore potrafia zostawic wszystko za soba zabierajac jedynie ubrania , zdjecia , kilka ulubionych ksiazek , plyt i urzadzaja sie od nowa .Tak jest zdecydowanie prosciej .
Problem w tym , ze ja tak nie umiem , chyba leczyc sie powinnam bo potrafie sie przywiazac do najgorszej pierdoly od mojej ulubionej lyzki do mieszania zupy , przez ramki , kosze , pojemniczki , dzbanki ,obrusy i czort wie co jeszcze ...na meblach konczac .
Zakrawa to na lekka chorobe psychiczna :)))
Ale te wszystkie przedmioty sprawiaja , ze odnajduje sie w nowym miejscu , ze czuje sie bezpieczna .Choc innym moze sie wydawac , ze to jedynie kawalek materialu , drewna czy szkla , dla mnie nie sa jedynie matrwymi przedmiotami . Kazdy mebel czy drobiazg ma swoja historie , nasiakniety jest wspomnieniami , obrazami z przeszlosci .
Dlatego tez bede ciagac za soba rozne z pozoru do niczego nie potrzebne rzeczy , chocby na koniec swiata ...






środa, 17 lutego 2010

Pani Zima , Pani Wiosna

Zmienilam naglowek bloga na bardziej wiosenny , skasowalam platki sniegu ...u mnie koniec zimy ! Dosc !
Jesli myslicie , ze mam dosc grubej pokrywy snieznej to jestescie w bledzie .
Ja najnormalniej w swiecie Wam zazdroszcze !!!
Wiem , wiele z Was powie , ze ma juz dosc , dosc odgarniania wszedobylskiego sniegu, dosc zepsutych urzadzen i awari zawdzieczanych ostrej w tym roku Pani Zimie , ze jestescie tym wszystkim zmeczeni ...rozumiem to , wielokrotnie doswiadczylam podobnych "atrakcji" :
poczawszy od drobiazgu typu niedzialajaca telewizja , bo przez sniezna czape na talerzu nie dochodzi sygnal z satelity , po awarie pradu ( a na wsi jak ni ma pradu , ni ma ogrzewania , ni ma cieplej wody , a w moim domku wody w ogole ni ma bo wode czerpie z hydroforu ).
Do tego dochodza atrakcje chocby z ostatniego roku spedzonego w nowym domku :
W rolach glownych :
- kominek z plaszczem wodnym opalany drewnem , ktore oczywiscie trzeba samemu porabac
- oraz ja , czyli jak to ktos kiedys powiedzial "mala , kompaktowa blondynka"
Kompaktowa siedzi wieczorkiem przed tv z lampka wina , w kominku wesolo plasaja plomienie.Nagle chalupa zaczyna sie doslownie trzasc w posadach , rumor przerazliwy ...przyznam , ze nigdy w zyciu nie bylam tak przerazona i zdezorientowana .Jedyne co mi przyszlo do glowy to , ze to zbiornik wyrownawczy sie gotuje ...wiec szybko zamykam doplyw powietrza w kominku , lece do komorki przylegajacej do domu , jak to nazwal moj tatus "centrum dowodzenia" bo wszelakie urzadzenia zapewniajace cywilizowane zycie znajduja sie wlasnie tam . Patrze na pompe ...35 st...no tak , przeciez dopiero co zaczelam grzac , pompa nawet sie wlaczyc nie zdarzyla , bo dopiero co kominek sie porzadnie rozpalil ...
w jednej rece telefon do taty w drugiej pogrzebacz i usiluje zagasic ogien w kominku , zeby choc bulgotac i trzasc chalupa przestalo.Trudno dupa w nocy zmarznie ...siedze zaryczana i siorpie reszte wina ...tata nie wie co to moze byc , zreszta jest za daleko zeby pomoc...nic spic sie tylko i pod 2 koldry :( Rano w zimnej chalupie , probujac rozgryzc cholerstwo i dogrzewajac sie nastepczynia farelki wyszperalam instrukcje od pompy...jedyne co mi przyszlo do glowy to obnizyc temperature od ktorej pompa zaczyna tloczyc ciepla wode w kaloryfery , jakos do wiosny dzialalo. Potem hydrofor padl , oczywiscie w srodku zimy...ale to juz zupelnie inna ,dluga historia ...
Wracajac do sedna ...ja Pania Zime znam i wiem na co ja stac ...a jednak za nia tesknie :(
Pomimo tych wszytkich "psikusow", ktore nam serwuje , uwielbiam wstawac rano i widziec swiat czysty i bialy :) Jakos tak radosniej i lzej na duszy sie robi , bardziej chce sie zyc :)
A tutaj ? pogoda jak w Pl ..jesienna slota moznaby powiedziec ...nie dosc , ze ciazowa anemia powoduje u mnie ciagla sennosc to ta szaro bura aura doprowadza mnie do obledu , depresji , rezygnacji i sama nie wiem czego ...
Dlatego tez , skoro zimy i tak miec nie moge , to w strone wiosny sie zwracam i serwuje zdjecie przywodzace na mysl te swieza i pachnaca pore roku .Tak kwitly rododendrony zeszlej wiosny :


Wiosna w tym roku bedzie dla mnie troche hmmm...niepelna...uwielbiam grzebac w ziemii, o tej porze zazwyczaj otrzymuje paczuszki z zamowionymi nasionami ziol i warzyw , a w marcu zaczynam ich wysiew.
W tym roku nici z ogrodka warzywnego :(
Moj nowy ogrod lezal odlogiem ponoc przez dobre 15 lat (ponoc , tak mowia sasiedzi) .Poza stworzonymi przeze mnie 2 rabatami kwiatowo -ziolowymi reszta to chęchy .Gdybym miala zalozony warzywnik , pewnie nie oparlabym sie obsadzeniu go chocby kupnymi sadzonkami warzyw , tym bardziej , ze mila bylaby perspektywa raczenia sie ekologicznymi warzywami , rosnacymi 5 m od kuchni , w momencie gdy powinnam odzywiac sie zdrowiej niz zwykle, czyli w momencie zostania matka karmiaca .
Niestety grzadek nie mam , a nie widze siebie machajacej widlami i lopata z brzuchem wielkosci karmionego sterydami arbuza , obciazajacego moj i tak krzywy i bolacy kregoslup .
Pozostanie mi podziwiac okazy innych ogrodnikow i szabrowac w ogrodku rodzicow ;)
A propos arbuza , oto aktualny jego rozmiar :


Troche w temacie Dyziowym .
Jak juz wspominalam , nie wiem czy uda mi sie postawic sciany a tym samym stworzyc pokoj przed narodzinami potomka.Nawet jesli nie , to oczywiscie nie powstrzyma mnie to przed wystojeniem Dyziatkowi chocby kaciku .Zbieram sobie fotki z inspiracjami z roznych stron oraz z Waszych blogow .Dzis chcialam pokazac kilka tematow , ktore bardzo wpadly mi w oko.


Pokoje troche zbyt falbankowe i dziewczece ale strasznie podoba mi sie motyw sowy na scianie i chyba go wykorzystam , uszyje tez min. 2 sowki . Przeslodkie dziubki maja :D




Ciekawy jest tez pomysl z brzoza w pokoju .W przyszlym dyziowym pokoju bedzie za malo miejsca na takie fanaberie , za to prawdziwa brzoza rosnie tuz za oknem , nawet dokladnie z tej samej strony :)

zdjecia :Pottery Barn

Zeby nie bylo tak dziewczeco (bo ponoc ma byc potomek nie potomkini) pomyslalam ,meble beda bardziej proste a cudne tkaniny zastapie czyms rownie kolorowym ale bez dziewczecych akcentow w postaci rozow i falbanek .Mocniejsze kolory , cos jak tutaj :

zdjecie :Zara Home Kids


Inspiracji najczesciej szukam na stronach Pottery Barn, Zara Home Kids, Ohdeedoh.
Moze Wy znacie jeszcze jeakies ciekawe strony ?

Na koniec zycze Wam jeszcze troche pieknej zimowej pogody lub rychlego nadejscia wiosny (niepotrzebne skreslic ;)



środa, 10 lutego 2010

Moses basket

Ostatnio znow mialam ciezkie dni , moje zycie zaczyna przypominac czeski film albo raczej kiepska brazylijska telenowele . Nie bede upubliczniac moich problemow , powiem tylko tyle , ze nawet ja zyjac w tej calej powalonej sytuacji , nie wpadalabym na to co sie zdarzylo , myslalabym 100 lat i bym tego nie wymyslila, baaa...nawet najzagorzalsza fanka telenoweli by na to nie wpadla ...przysiegam , ze jeszcze cos i mnie najnormalniej w kaftan spakuja i wywioza do czubkow .
Dosc zali .Zycie okazalo sie byc jednak "az tak laskawe" i zeby oslodzic mi te chwile zrobilo mala niespodzianke .Udalo mi sie wygrac aukcje , ktrora obserwowalam od ponad tygodnia :) Napalilam sie na ten kosz straszliwie , a podczas licytacji malo jajka nie znioslam hahahahaha.

Ale od poczatku .
W ramach wyprawki dla Freciatka Dyziatka wymyslilam sobie moses basket .Przydas malo popularny w Pl ale mi wydal sie calkiem ciekawy i funkcjonalny :
otoz kosz ow ma niewatpliwa zalete , mozna go bez wysilku nosic ze soba po calym domu ( wyposazony jest w raczki ) , co raczej byloby ciezkie w przypadku kolyski .Stojak zostanie sobie w sypialni (czy raczej w sypialnio -przedpokojo -pokojo Dyziatka , bo jeszcze scian nie mam i nie wiem czy zdaze zrobic :( )a Dyziatko w koszyku moze wedrowac ze mna na dol , jak i do ogrodu ...wlasnie to tez wazne , urodze pewnie gdzies w polowie czerwca , wiec taki kosz do ogrodu jak znalazl ,
naturalny, wiklinowy wiec przewiewny , maluszek pocic sie nie bedzie , a budka da delikatny cien :)
Rozpoczelam wiec poszukiwania .Spodobaly mi sie w Mamas&Papas , takie miekkie , z liscia bananowca czy nie wiem czego , w kazdym razie nie z wlasciwej , twardej wikliny.Wzory cudne tam maja , ale na zywo bylam troszeczke rozczarowana jakoscia wykonania samego kosza ( budka wygladala jakby miala sie polamac przy pierwszym zlozeniu ;).Stwierdzilam , ze stosunek jakosci do ceny jest lekko absurdalny , tym bardziej , ze trzeba zaplacic za kosz i osobno dokupic stojak , oczywiscie biale stojaki sa drozsze hihi.
Mysle sobie , ok , niech bedzie uzywany tym bardziej , ze feler moses basket jest jeden ...dzieci szybko z nich wyrastaja ...2-3 miesiace i kosz idzie w odstawke .Poza ty materac w koszyku jest niewielkich rozmiarow , wiec powinno sie go latwo wyprac .Przewertowalam ebay i znalazlam co chcialam . Posciel kolorowa zawsze moge sobie uszyc :)
Zdjec swoich nie mam , nie zdazylam jeszcze odebrac kosza , wiec bedzie fota ze strony producenta .Nawiasem mowiac , firma owa , ma calkiem ciekawa oferte , warto przegladnac chocby w ramach inspiracji :)
Izziwotnot

Moj koszyczek to ten z ciemnej wikliny, ale stojak ma bialy .

UAKTUALNIENIE

Kosz odebralam i jestem strasznie zadowolona :) wyglada jakby ktos polozyl w nim dziecko ze 2 razy i przepral kolderke i poszycie .Siostra weszla i pyta :"To w koncu nowy czy uzywany kupilas?" Sama na niego zerkalam co chwile i nie moglam uwierzyc , ze to uzywany :) Interes zycia hihihi jedynie 217 zl :D
Kosz faktycznie solidniejszy niz te w Mamas&Papas.
Do tego leciutki i sprytnie zrobiony , wszystkie materialy wraz z budka mozna latwo zdemontowac i wyprac .
Zdjecia real. Tylko kolor wikliny przeklamany , faktycznie jest blizszy temu na focie producenta.


Teraz chcialam podziekowac za wyroznienie .Kamila obdarowala mnie tym oto znaczkiem, bardzo to mile z jej strony tym bardziej , ze wyroznienie to przyznala mi na tzw."ostatnich nogach". Kamilo dziekuje Ci kochana i mam nadzieje , ze w koncu poszlas sie wykluwac ;) bo ja strasznie niecierpliwa jestem a w ciazy jeszcze bardziej niz zwykle i chcialabym juz zobaczyc Twoje malenstwo :) W kazym razie najwazniejsze , zeby Ci wszystko poszlo gladko i sprawnie , zebys zarowno Ty jak i dzidzia wrocily szybko do domu , zdrowi i szczesliwi :-* Powodzenia !

Wyroznienie rzecz mila aczkolwiek troche klopotliwa .Bo niby jak ja mam wyroznic , kogo mam wyroznic ? uwielbiam wszystkie Wasze blogi ! Zmuszona do wyodrebnienia kilku osob czuje sie nieswojo :( Tym bardziej , ze pamietam poczatki wiekszosci blogow ; zalozylam swoj blog 2 lata temu , potem dolaczyl do mnie Kopciuszek i powoli zaczely sie pojawiac inne blogi o domach.Tak tak , pamietam Wasze pierwsze niesmiale wpisy , pamietam jak w czasie gdy mialam przerwe w pisaniu , Wasze blogi pieknie sie rozwijaly i stawaly cudownymi miejscami pelnymi ciepla i inspiracji :) Tak naprawde chcialbym Wam wszystkim podziekowac , za to , ze jestescie i , ze jestescie takie wspaniale !
A znaczki przekazuje:
Icie za niesamowita wrecz pomyslowosc , wciaz mnie zaskakuje swoimi uroczymi
wynalazkami :)
oraz
Zuzi bo jest niesamowicie zdolna bestia ;) jak Ita potrafi szalec z mlotkiem , klejem i farba , tak Zuzia potrafi z igla i nitka :)

czwartek, 4 lutego 2010

Kropki i towarzystwo

Wyobrazacie sobie zycie bez wzorow ? ja zdecydowanie nie ! Jakze byloby nudno gdybysmy mieli do wyboru tylko jednolite materialy .
Podobnie jak wiekszosc z Was kocham wszelakie wzory i wzorki . Ok , nie wszystkie , jakos nie czuje sie dobrze otoczona psyhodelicznymi wzorami rodem z lat 60 .Jednak jesli chodzi o kwiatki , lalczki (wiem dziwnie sie czyta , przepraszam za brak polskich znakow :( ) i setki innych wzorow powoduja , ze czuje sie po prostu bardziej szczesliwa i bezpieczna , tworza bowiem przyjazny , cieply klimat.
Do wzorow wywolujacych u mnie takie uczucia naleza rowniez kropki , paski i kratki ...ba co ja mowie , te wzory przy odpowiednim zestawieniu kolorystycznym potrafia wywolac u mnie istny slinotok ;) Pamietam , ze juz od malego uwielbialam tego typu materie .Co prawda w latach mego dziecinstwa rynek polski byl bardzo ubogi i o pieknych tkaninach , dodatkach do domu czy wyposazeniu szkolnym mozna bylo jedynie marzyc , ale doskonale pamietam , ze sposrod kilogramow ubran wysylanych nam przez rodzine z Australii od razu wybralam sobie 2 polowki z dlugim rekawem w zolto-granatowe i czerwono-granatowe pasy :) Kiedy pojawily sie second handy bylam strasznie przeszczeliwa gdy udalo mi sie upolowac bluze w stylu marynarskim w bialo -granatowe paseczki ze zlotymi guzikami z kotwicami . Ta bluza swiadczyla o mojej milosci do paskow , bowiem jako dziecko nie znosilam ubran z tzw. lumpeksow , jednak gdy zobaczylam te bluze przez okno wystawy nie bylam w stanie sie opanowac i sama z wlasnej nieprzymuszonej woli kupilam i nosilam uzywana bluze w paski :)
O paskach , kratkach i innych cudach bedzie pewnie jeszcze nie raz , dzis kropki , ktore darze rownie glebokim uczuciem :) Bedac ostatnio w Tesco zamajaczyly mi w oddali kropki na czerwonym i granatowym tle , jak zahipnotyzowana udalam sie w ich kierunku.
Na regale znalazlam malutkie , papierowe talerzyki i serwetki , oczywiscie nie mam pojecia na co mi one , ale i tak nie moglam sie im oprzec (zaloze sie , ze znacie te tlumaczenie "no przeciez kiedys sie przyda ;)





oraz notatnik , dlugopis i olowki